newspaper-568058_1280

Co nieco o Nas i o naszej historii można przeczytać w wywiadzie, który pojawił się na stronie portalu Dzieci są ważne.

” To co jest istotne to fakt, że wcześniak na dotyk reaguje inaczej niż donoszony noworodek! Rodzice bardzo często boją się dotknąć tak małego dziecka, próbują je delikatnie głaskać a to może powodować u dziecka ból, irytację i nerwowość. Przynajmniej w tych pierwszych tygodniach życia maluszka należy zwracać uwagę na to, aby dotyk był niezbyt mocny ale pewny oraz obejmował jak największy obszar jego ciała. Świetnie sprawdzają się tu duże dłonie taty. To właśnie dotyk na tym etapie jest najważniejszy. Dopiero później zmieniamy pieluchy (sięgające zresztą takim maluchom nierzadko do brody), uczymy się karmić butelką i obracać dziecko na bok. Wszystko to – w inkubatorze. ”

” Rodzice wcześniaków w pierwszych tygodniach lub miesiącach życia dziecka mają przeważnie ograniczone możliwości fizycznego kontaktu ze swoim dzieckiem, co może utrudniać budowanie z nim pozytywnych relacji i więzi emocjonalnej. Matka, ‘wyrwana’ ze stanu ciąży, jej dziecko odgrodzone szybą, do tego paniczny wręcz strach o jego życie i zdrowie – to nie jest wymarzony moment na budowanie więzi z dzieckiem. Znając historie innych mam muszę przyznać, że nasza sytuacja była wręcz idealna jak na polskie standardy – ze względu na komplikacje podczas cc leżałam na oddziale wyżej niż OIOM, na którym walczył mój syn. Mogłam więc być u niego w godzinach karmienia, ściągać i zanosić mu świeże mleko co 3 godziny, również w nocy. W wielu szpitalach w PL rodzice mogą być na oddziale jedynie 3-4 godziny dziennie! Kiedy w takim razie mają poznać swoje dziecko, jak mają nauczyć się nim opiekować ?! Tak ważne dla mamy i dziecka kangurowanie wcześniaka powinno odbywać się jak najczęściej, wspomaga to nie tylko podtrzymanie laktacji, ale też proces zdrowienia dziecka. Pierwszej z córek nie pozwolono mi nawet karmić w inkubatorze, nie mówiąc już o wyjęciu jej na kangurowanie. Natomiast syna, już w innym szpitalu, mogłam przytulać do serca przynajmniej 1-2 razy dziennie, już od momentu kiedy jego stan był na tyle stabilny, że pozwalał na wyjęcie z inkubatora. ”

” Moje obserwacje wskazują, że wcześniaki dosyć rzadko, a jeżeli już to krótko, są karmione piersią lub butelką ze ściągniętym mlekiem mamy. Winą za taki stan rzeczy obarczam położne i lekarzy. Kobiety nie karmią piersią, bo nie mają wsparcia! Tak jak od najmłodszych lat wiedziałam, że chcę mieć dzieci, tak intuicyjnie wiedziałam, że najlepsze dla nich będzie mleko mamy. Kiedy rodzi się wcześniak, organizm matki jest już przygotowany do ruszenia z laktacją. Może to trwać dłużej lub krócej, ale w końcu mleko zaczyna wypływać. Ważne, aby wtedy matka dostała wsparcie w szpitalu, żeby ktoś pokazał jej jak efektywnie odciągać pokarm, dał szansę uwierzyć, że jest w stanie to mleko wyprodukować. I przede wszystkim, aby wytłumaczył, czym mleko matki tak naprawdę jest – niezwykłym lekarstwem dla tych maluchów.

W przypadku naszego synka, który nie był jeszcze gotowy aby przyjmować pokarm bezpośrednio do brzuszka, zastosowano początkowo karmienie pozajelitowe, czyli wszystkie potrzebne składniki dostawał dożylnie. Moją rolą było wtedy regularne ściąganie mleka laktatorem, mniej więcej co 3 godziny, w dzień i w noc. Nie było to dla mnie zaskoczeniem, gdyż dokładnie tak samo musiałam postępować ze starszymi dziewczynami. Pierwszymi kroplami siary pielęgniarki pędzelkowały buzię małego. Kiedy można było już karmić Kazika mieszanie, czyli do żywienia pozajelitowego dołożono mu sondę wprowadzoną przez usta aż do żołądka, wpuszczano przez nią moje mleko, najpierw dosłownie po parę kropelek. Kolejnym etapem była nauka picia ze specjalnej małej butelki a resztę porcji nadal dostawał sondą dożołądkową. Dopiero po długim czasie mogliśmy zacząć nieśmiałe próby przystawiania go do piersi. Odruch ssania pojawia się dopiero ok 34-36 tygodnia ciąży. Dziecko urodzone wcześniej nie ma umiejętności koordynacji odruchu ssania, połykania i oddychania. Jest też na tyle słabe, że nie ma siły ssać piersi. Pojawiają się bezdechy, saturacja spada, może minąć wiele miesięcy zanim dziecko będzie w stanie pić mleko mamy bezpośrednio z piersi. Potrzeba więc wiele determinacji ze strony matki i ogromnej pomocy najbliższych osób i personelu medycznego aby utrzymać laktację i móc się cieszyć bliskością naturalnego karmienia. „

” Wszyscy znamy memy o matkach niemowlaków, które nie są w stanie zjeść, uczesać się czy wziąć prysznica. I są to historyjki o rodzicach zdrowych dzieci. Rodziców przedwcześnie urodzonych dzieci nikt nie uprzedza, że pierwszy rok życia ich dziecka to tak naprawdę bezustanne bieganie po lekarzach specjalistach, wizyty w szpitalach, przychodniach. Do tego dochodzi mnóstwo zleconych badań, kontroli. Istny szał! Właściwie każdy skrajny wcześniak potrzebuje rehabilitacji przynajmniej 2 razy w tygodniu, plus wykonywania ćwiczeń z rodzicami w domu. W przypadku dzieci, które wyszły obronną ręką z wcześniactwa, z biegiem czasu sytuacja zaczyna się normować chociaż i tak dalej różnych wizyt jest więcej, niż przy donoszonych dzieciach. Gorzej, jeżeli przedwczesny poród odbija się na zdrowiu dziecka, tak jak w naszej sytuacji. Starsza córka musi korzystać z wózka inwalidzkiego, ma martwicę kości i inne problemy ortopedyczne, czekamy na operację. Od dziecka choruje na astmę oskrzelową, która jest częstym powikłaniem wcześniactwa. Do tego dochodzi terapia zaburzeń SI. Młodsza córka ma problemy laryngologiczne, ma zaplanowaną operację na grudzień, chociaż jej akurat nie dosięgnęły praktycznie żadne powikłania wcześniactwa. Syn także jest niepełnosprawny, oswajamy się ze wstępną diagnozą porażenia mózgowego dziecięcego. Od wielu miesięcy jest bardzo intensywnie rehabilitowany, ma problemy neurologiczne, czekamy na miejsce na oddziale pulmonologii, aby ponownie przeprowadzić badania w kierunku mukowiscydozy. Rodzice wcześniaków muszą się także liczyć z mniejszą odpornością organizmów ich dzieci i większym prawdopodobieństwem zachorowań. Nasz syn w wieku 6. tygodni został przewieziony do szpitala dziecięcego z zapaleniem płuc i oskrzelików. Stan był ciężki, otarliśmy się ponownie o respirator, gdyż nie był w stanie sam oddychać, przeszedł transfuzję krwi, był znowu żywiony pozajelitowo, jego rozwój psychoruchowy na jakiś czas stanął w miejscu. Dodatkowo rehabilitacja, prywatne wizyty, operacje pochłaniają ogromne kwoty! Stąd też tyle dzieci w fundacjach charytatywnych, takich jak np. nasza „

” Są dzieci, które w szpitalu spędzają tygodnie lub wręcz miesiące, nic dziwnego, że stęsknione ciocie i wujkowie pragną jak najszybciej powitać małego człowieka w domu. Nie róbcie tego jednak zbyt szybko. Raz, że dziecko po wyjściu ze sterylnego szpitala musi powoli oswajać się z otoczeniem na zewnątrz i warto, aby nikt nie przyniósł ‘w prezencie’ np. kataru. Absolutnie na samym początku należy uważać na wizyty osób z małymi dziećmi. Dwa, że rodzina tak naprawdę dopiero teraz może na spokojnie zacząć się poznawać, powoli uczyć się dziecka. Nawet najbardziej przyjazny dla rodziców szpital nie sprzyja umacnianiu więzi z maluszkiem. Pozwólmy rodzinie pobyć w spokoju sam na sam, szczególnie gdy może uczestniczyć w tym tata. Moja rada dla dobrych dusz, które chcą pomóc: kiedy rodzice jeszcze jeżdżą do szpitala zajmijcie się podstawowymi rzeczami, do których teraz oni nie mają głowy: posprzątajcie, ugotujcie zdrowy obiad, zajmijcie się robieniem większych zakupów, jeżeli wcześniak ma starsze rodzeństwo – zajmijcie się nim, żeby rodzice mogli skupić się na przebywaniu z maleństwem. Po powrocie wcześniaka do domu przydacie się do tych samych czynności, kiedy rodzice będą biegać z dzieckiem do specjalistów. A może najłatwiej zapytać jakiej pomocy oczekują sami rodzice?”

 

Cały wywiad możecie przeczytać TUTAJ

http://dziecisawazne.pl/kiedy-dziecko-rodzi-sie-za-wczesnie/

Zostaw komentarz