szpital

Kochani.

Czytam wszystkie komentarze chociaż nie jestem w stanie odpisywać.

Dziękuję, że jesteście z nami ! <3

Zapewne do nowego roku wpisów na blogu będzie zdecydowanie mniej.

Szybciej może coś wrzucę na fejsbuka 😉 KLIK

*

Jak zapewne niektórzy z Was wiedzą, zaczyna się u nas czas szpitalny :(

Jutro do szpitala jedzie Zuzanna.

Na początku grudnia operację będzie miała Marianna.

W połowie grudnia mnie czeka operacja.

Kazimierz w tym roku nie załapie się na pobyt w szpitalu w związku z mukowiscydozą tylko dlatego, że cały odział szpitalny przenosił się w inne miejsce.

Tata Kazika zdrowy. Uff :)

Boję się tego co czeka Zuzannę w szpitalu (lub szpitalach bo jeszcze nie wiemy, czy nie zostanie przewieziona do Centrum Zdrowia Dziecka na dalsze badania).

Czeka ją EEG, tomografia, rezonans oraz badanie płynu rdzeniowo-mózgowego. Tyle wiemy na dzień dzisiejszy.

U Marianny boję się jak cholera uśpienia jej do operacji bo wiem, że wysoki cukier może spowodować komplikacje. No i boje się krwotoku później bo to jednak przełyk i okolice. Jak ona będzie jadła?

:(

*

Po kilku dniach totalnego rozbicia i zwątpienia zebrałam się w sobie i mam dawną energię do działania!

Muszę to wszystko ogarnąć, muszę pomyśleć co zrobić z Kazikiem żeby móc pojechać do szpitali do dziewczynek…

Tata Kazika musi pracować, rodziny nie mam żeby podrzucić Misia.

Do tego mamy jeszcze rehabilitację. Całe szczęście Kazimierz jest „finskim drwalem” , ma tę moc chłopak i poradzi sobie  świetnie ze zmniejszoną ilością ćwiczeń i masaży 😉

*

Trzymajcie za nas mocno kciuki.

To trudny czas ale wyjdziemy z niego silniejsi!

Kto jak nie my ???? 😀

Uściski

Kofka

 

  1. Podziwiam siłę takich ludzi jak Pani. Sama wiem jak to jest bo w mojej najbliższej rodzinie są bliźniaczki niepełnosprawne , od małego ciągane po szpitalach, rehabilitacjach , botoksach , operacjach specjalistach i co nie tylko. Zero dzieciństwa. Ale bardziej radosnych dzieci niż one to jeszcze w zyciu nie widziałam :) jestem pełna podziwu ze tte dzieci maja tyle ciepła w sobie , tyle usmiechu.. a matki dzieci tyle siły i takie jaja jak nie jeden facet ! Trzymam za was mocno kciuki dacie radę bo przecież kto jak nie wy ? 😉 Sciskam mocno ! :)

  2. Rok temu leżałam w jednej sali na chirurgii z dziewczynką po rekonstrukcji przełyku, miała może z 8 lat. Przywieźli ją po tygodniowym pobycie na OIOMie. Pierwsze dni były straszne. Obie byłyśmy podłączone do mnóstwa rurek i pomp, ale ona płakała z bólu całą noc i tylko ładowali w nas morfinę i relanium. Po jakimś czasie zamontowali jej sondę- wielki worek z półprzezroczystą kaszką, która nieustannie się ulewała. Ale mała miała w sobie tyle siły, że po tygodniu od przywiezienia na oddział chodziła ze swoim tatą na zakupy!! Grałyśmy w karty i oglądałyśmy bajki i wszystko poszło dobrze. Trzeba wierzyć, że się uda i już! Na pewno! Proszę się nie martwić. To było w szpitalu na Litewskiej

Zostaw komentarz