Marianna

I po operacji Marianki.

Uff, strachu było co niemiara :(

Nie mogłam być przy niej przy podawaniu narkozy, mogłam odprowadzić ją jedynie do windy…

Sytuację rotowało podanie jej jeszcze na oddziale ‚głupiego jasia’ bo kiedy wieźli ją na salę operacyjną już była zakręcona.

Podczas operacji były małe komplikacje, trzeba była Misie zaintubować niestety.

Później wymiotowała krwią przez nosek i buzię, dostała gorączki ale podano jej kroplówki i leki przeciwkrwotoczne, przespała cały dzień i noc i dziś rano wstała uśmiechnięta.

Teraz dostała znowu leki przeciwbólowe i ogląda bajkę :)

Lekarze powiedzieli nam, że w gardle miała przewlekły stan zapalny, wielkie czopy w ropą a nie było tego widać przy normalnych badaniach w poradni otolaryngologicznej.

W końcu Marianka będzie normalnie oddychać, pozbędziemy się monitora oddechu z jej łóżeczka!

**

Te osoby, którzy nie śledzą nas od początku, mogą przeczytać co dolegało Misi na przykład tutaj :

http://matkakofeina.pl/2015/08/11/fizjologia-i-patologia-sluchu-oraz-mowy-badania-misi/

 

 

 

Zostaw komentarz