wielo

Mało mnie tu ostatnio ale jak wiecie dużo dzieję się ‚na żywo’.

Szpitale, szpitale i jeszcze raz szpitale :/

A do tego życie potraktowało nas bez znieczulenia. Znieczuleniem właśnie.

WTF ?!

Po operacji przywożą mi na salę moją 5 letnią córeczkę i mówią że były komplikacje. Dziecko zaintubowane. Później dostaje krwotoku. Buzią, noskiem. Aaa nikomu nie życzę takiego widoku! Śpi cały dzień i noc.

Narkoza. Tak działa.

Miesiąc później, nastoletnia córa ma wykonywane badania w znieczuleniu. Z jednego szpitala przewożą ją karetką do innego, w innym mieście. Tam przygotowują ją do tomografu. Naprawdę nic strasznego, banalne badanie. Dostaje narkozę. Jedną dawkę. Napady uniemożliwiają wykonanie badania. Dostaje kolejną dawkę. Drgawki. Trzecia dawka – jest nafaszerowana jak dorosły! W końcu się udaje. Wybudzanie. I ogromny napad. Pięć, dziesięć minut… Godzina napadu! Trzymam ją ja, prawie na niej leżę a za ręce i nogi trzymają ją trzy (sic!) dobrze zbudowane pielęgniarki! Pomimo tego wyrywa sobie wenflony, uderza głową w ścianę, krzyczy… W połowie ja zaczynam płakać. Nie dlatego że jestem podrapana i obolała, płaczę bo widzę swoją córeczkę która wyje jak zaszczute zwierzątko…

Narkoza. Tak działa.

 

A teraz siedzimy wszyscy razem :) Kawa, herbata, ciasteczka 😉

Wszystko można przeżyć, wszystko można przetrzymać.

Czasem los traktuje nas bez znieczulenia. Ale ja wiem że wszystko to nas hartuje. Że pozwala nam nie skupiać się na pierdołach a doceniać każdą chwilę razem. W spokoju. Dostałam najlepsze dzieci na świecie. Takie jakie są. A reszta jest bez znaczenia 😉

 

  1. O boże, bardzo współczuję Wam tych przykrych przeżyć Mój synek był raz znieczulany jako 13-miesięczne niemowlę do operacji udrożnienia kanaliku łzowego i pamiętam jak straszliwie bałam się przekazując go do sali pielęgniarce na ręce. Powiedziałam jej, że powierzam jej mój skarb. Piętnastominutowy zabieg trwał niczym cała wieczność. Jurek wrócił zaczerwieniony z dziwnymi wypiekami (to niby norma po znieczuleniu ogólnym) dość szybko zaczął się wybudzać, ale wyglądał jakby się naćpał. Potem dwa dni miał wysoką temperaturę.
    Wspaniale, że jesteście taką zżytą i kochającą się rodziną, dobrze że macie wsparcie w sobie samych w tych trudnych chwilach. Życzę dużo zdrowia twoim dzieciom, Tobie i mężowi <3

Zostaw komentarz