Kazimierz

Miś ma 13 miesięcy.

Nauczył się już prawie samodzielnie jeść, raczkuje, staje przy meblach, wyjmuje talerze ze zmywarki 😀

Ten Miś.

Miś, który według diagnozy miał być roślinką, leżeć i patrzeć w sufit…

Początki były straszne.

Niedotlenienie, kilkakrotne reanimacje, transfuzje krwi.

Osiem miesięcy pod tlenem i na ssaku.

Niekończące się problem zdrowotne.

Nie dawano nam dużych szans na sprawnie funkcjonujące dziecko.

Mając pół roku nie podnosił jeszcze nawet główki, nie było z nim żadnego kontaktu, nie reagował na absolutnie żadne bodźce.

Codzienna rehabilitacja i jakieś niesamowite szczęście spowodowało, że oto mamy Kazimierza rozrabiającego, układającego klocki i przemieszczającego się po domu w ekspresowym tempie 😉

Tak, wymaga dalszej rehabilitacji. Tak, powłóczy nóżką. Tak, ma problemy przez porażoną prawa stronę buzi. Tak, nie mówi prawie nic.

Tak, nigdy nie będzie w pełni sprawnym dzieckiem i zawsze będziemy odczuwać skutki wcześniactwa i tego, że był dwa razy tak blisko śmierci.

Ale grzechem byłoby gdybym narzekała na stan w jakim jest teraz!

A jest naprawdę dobrze :)

 

Zostaw komentarz