cup-616637_1280

Jestem typową przedstawicielką żebro-blogosfery.

Wrzucam zdjęcia dzieci z zajęć rehabilitacyjnych, opisuję najnowsze wyniki badań latorośli, pokazuję ich postępy i opisuję zmagania o pozyskanie środków na leczenie/rehabilitację dzieci.

My, żebroblogery udostępniamy także apele o pomoc finansową, prosimy, błagamy, spamujemy.

To robić możemy.

Tego nie rób!

Nie wolno nam natomiast mieć swojego zdania.

Nie wolno nam publicznie na naszych żebroblogach wyrażać opinii na tematy wychowawcze, a już absolutnie nie wolno nam mieć zdania na tematy polityczne czy religijne (ciii…).

Myślicie, że ten zakaz dotyczy jedynie publikowania swoich przemyśleń na żebroblogu?

Nic bardziej mylnego!

Zasada przeźroczystości obowiązuje także na naszych profilach prywatnych.

Przytoczę przykład z ostatnich tygodni, kiedy to udostępniłam na prywatnym fb film o Tęczowych Rodzinach. W odpowiedzi dostałam taką oto wiadomość „(…)myślałem, ze wyznajemy te same wartości na co wskazywałoby posiadanie przez Ciebie wielodzietnej rodziny (…)”. Jakiś czas temu inna osoba stwierdziła, że mój mąż nie powinien nosić ‚takich’ koszulek, gdyż psuje to wizerunek Matki Kofeiny.

Nie wolno i już!

Nie wolno nam wyrażać swoich poglądów, bo ktoś mógłby poczuć się urażony, mógłby mieć inne zdanie na dany temat, mógłby się nie zgadzać z naszą opinią a to skutkowałoby słowami, które przeczytałam apropos ‚tych’ koszulek męża : ” To ja na dziecko z tej rodziny nie wpłacę ani złotówki!”.

Jeśli wiesz co chcę powiedzieć…

Pisać głośno to, co się myśli boi się kilka innych znanych żebroblogerek (nie wymienię ich tutaj ale wiem, że tak jest, bo czasem w zaciszu ośrodków szepczemy o tym strachu…)

Ja, zakładając MK wiedziałam, że nie będzie na nim treści o charakterze religijnym i politycznym z jednego, prostego powodu – przedwczesny poród oraz/lub niepełnosprawność dziecka może zdarzyć się w każdej rodzinie, bez względu na poglądy, wiarę czy status materialny. Dramat towarzyszący tym wydarzeniom powinien nas łączyć, mamy sobie pomagać i wspierać się.

Jednak trudno omijać zupełnie tematy związane z rodzicielstwem. Trudno przyklaskiwać reklamie sztucznej mieszanki będąc orędownikiem karmienia piersią, trudno rozgrzeszać osobę wychowującą dziecko klapsami, kiedy uważa się, że to zła droga, ciężko zachwycać się nad zdjęciem półrocznego bobasa ze świeżo przebitymi uszami, kiedy robienie tego maluśkim dziewczynkom uważa się za pomyłkę ect. ect.

Zwykła lura.

Jestem osobą o dosyć liberalnych poglądach. Z moim tokiem myślenia może zgodzić się niekiedy obywatel z prawa i z lewa. Unikam kłótni w internetach, bo wiem, że czasami słowo pisane nie oddaje w pełni tego co myślę. Jak ognia unikam grup i forów ‚mamusiowych’, bo tam często w komentarzach jest forsowanie jedynego, słusznego punktu widzenia.

Nie nazywam się feministką, nie jestem zwolenniczką aborcji. Nie uczestniczę w paradach równości pomimo, że sympatyzuje z osobami LGBT. Starsze dzieci nosiłam jedynie w chustach/nosidłach – najmłodsze dziecko jest noszone sporadycznie,  ze względu na problemy neurologiczne i wcale nie czuję się przez to gorszą matką.

Może to kwestia mojego wieku a może doświadczeń, ale uważam, że wszystko w życiu warto wypośrodkować. Warto słuchać racji obu stron i wyrobić sobie swoje własne zdanie. Także na te trudne tematy.

Zawsze trzymałam się tego, żeby w delikatny sposób móc swoje zdanie wyrażać. Od kiedy mam niepełnosprawne dzieci i ich los jest w dużej mierze zależny od obcych ludzi i ich hojności, muszę dostosować się do panujących zasad i stać się cichą, transparentną żebromatką, aby nie usłyszeć że na takie lewackie/prawicowe/chustowe/wózkowe ect. dzieci „nie dam ani złotówki”.

Muszę być jak zwykła lura, jak kawa bezkofeinowa – dobra dla wszystkich ale zupełnie bez kofeinowego kopa.

***

To pisałam ja, żebromatka – bezkofeinowa Kofeina jakiej nie znają moi starzy znajomi…

 

 

Zostaw komentarz