matka polka feministka

O KSIĄŻKACH PRZY KAWIE


Matka Polka Feministka

Mam problem ze słowem ‚feministka’. Z ‚Matka Polka’ w sumie też. Stoję gdzieś po środku, w rozkroku. Dla większości osób, które znają moje poglądy, ani ze mnie Matka Polka ani feministka.

Ostatnie trudne tygodnie w szpitalach odbijają się na mojej twarzy. Potrzebuje odskoczni, naładowania akumulatorów. I wtedy w drzwiach staje ona, Matka Polka Feministka. Zabieram ją na rehabilitację do naszego ośrodka. Juju w szpitalu, Miś ćwiczy mięśnie a ja z MPF mościmy się na kanapie z kubkiem kawy.

Historię Hani czytam wśród dzieci, które nie chodzą, niektóre z nich wygrały walkę z nowotworem.

Historię bliźniaczek, Poli i Tosi – sześć dni przed pierwszą rocznicą śmierci naszego syna.

Przy historii o Agnieszce nie wytrzymuję, łzy kapią mi po policzkach. Przez krwotok po ostatniej cc zszywali mnie i rozrywali trzy razy.

Przy historii Doroty i Oskara rozsypuję się na kawałki. Pewnie większość rodziców dzieci z autyzmem zrozumie słowa, które tam padają.

W pewnym momencie myślę: Po cholerę była mi ta książka? Jak ja tę recenzję napiszę, kiedy mam pustkę w głowie, oczy spuchnięte, szum w uszach?  Sięgam po czekoladę, a dawno mi się to już nie zdarzało.

Recenzja

Matka Polka Feministka to zbiór opowieści bohaterów Trójkowej audycji Joanny Mielewczyk. Oprócz emocji, które towarzyszyły mi czytając tę pozycję, to co mnie uderzyło, to fakt, że jest to książka ‚nieoceniająca’, ponad podziałami. Równie dobrze mogę polecić ją moim koleżankom Matkom Polkom jak i feministkom – każda znajdzie w niej coś dla siebie.

Emocje

No dobrze, wiem, bardzo uboga ta moja recenzja. Jednak nie umiem zawrzeć w niej tych wszystkich emocji, jakie kotłują się w mojej głowie po przeczytaniu tej książki. Jednego dnia przeczytałam ją dwa razy – pierwszy raz, przerywając co chwilę, bo przez łzy rozmazywał mi się tekst, drugi raz już z większym spokojem.

W ostatnim czasie wydarzyło się kilka rzeczy, które miały ogromny wpływ na mnie i na moje plany. Jedną z nich jest przeczytanie książki Joanny. Tak bardzo potrzeba nam na rynku pozycji, poruszających temat rodzicielstwa w innym wymiarze niż poradnikowym. Pokazujących rodzicielstwo momentami ciężkie ale i szczęśliwe. Historie zakończone happy endem ale i takie, w których matka już nigdy nie przytuli swojego dziecka. Opowieści o bólu i tęsknocie ale i o nadziei, spełnieniu. Tak bardzo potrzebne są książki jak Matka Polka Feministka, gdzie my, rodzice trochę bardziej doświadczeni przez los, możemy podpisać się pod słowami bohaterów. A może najważniejsze: autorka książki zaprasza do świata bohaterów radiowej audycji. Zaprasza bez oceniania, bez ferowania wyroków, bez mówienia co jest złe a co dobre – po prostu pokazuje historie bohaterów takimi, jakie są.

Matka Polka Feministka autorstwa Joanny Mielewczyk po trzech dniach pobytu w naszym domu, ma już u nas honorowe miejsce na najwyższej półce. Obok książek, niewielu na razie, które w pewien sposób zmieniły nasze życie. Obok książek, które są dla Nas ważne i na tyle cenne, że trzeba je trzymać poza zasięgiem dziecięcych rączek.

Zapraszam Was na fejsbukowy profil Matki Polki Feministki ( -> KLIK ) oraz na stronę Joanny, gdzie znajdziecie wiele historii o rodzicielstwie ( -> KLIK )

Ściskam, Kofka.

Zostaw komentarz