Znowu nie było mnie tutaj sporo czasu a to przez jakiś armagedon chorobowy. Masakra jakaś! Miesiąc chorowania! A było tak… Za górami, za lasami… Na pięknej podwarszawskiej wsi polskiej, wśród lasów i pól zagościł jakiś okropny, cholerny wirus i rozłożył całą kofeinowo-misiową rodzinę Zaliczyliśmy: przeziębienie, zapalenie gardła, anginę, mononukleozę, zapalenie jamy ustnej, zapalenie dziąseł, afty, […]

Czytaj więcej →